czwartek, 26 lutego 2009




Dźwięki dochodzące od sąsiadów z góry zniechęcają do robienia czegokolwiek,a ja muszę si uczyć.
Otóż mają remont i dzisiaj od odziny 8.30 szlifują ściany, ten dźwięk jest okropny...
Biorę kubek gorącej czekolady i zabieram się do czegoś co przynosi mi odrobinę relaksu w tym niemiłym otoczeniu.
Jest to wiklina papierowa. Do tej pory powstały 3 niewielkie ramki, które będą pomalowane farbą akrylową i może dodam jakiś motyw decoupage, zastanawiam sie na fragmentem utworu muzycznego lub fragmentem starego pisma, jeszcze nie podjęłam decyzji. Natomiast w ramkach zostaną umieszczone zdjęcia Marilyn Monroe, zdjęcia ma już prawie wybrane muszę tylko nagrać ja na płyte i wybrać się do forografa w celu ich wydrukowania, ponieważ jakość mojej drukarki nie jest wystarczająco satysfakcjonująca. Zdjęcia będą po uzyskaniu efektu końcowego:)
Teraz zabieram się za dekorownie pudełka które najprawdopodomniej będzie częścią prezentu urodzinowego dla mojej przyjaciółki M.


2 komentarze:

kasandra pisze...

Kubeczek przeuroczy,
przyznam szczerze iż nie wiedziałam że istnieje coś takiego jak wiklina papierowa (wstyd się przyznać!) ale bardzo mi się podoba

Pozdrawiam cieplutko

Agata's Gallery pisze...

Również niedawno to odkryłam i muszę przyznać,że jest to świetna technika ozdabiania, oczywiście tania i przyjazna dla środowiska;)